wtorek, 11 listopada 2014

Dwa w jednym. Rozprawka o osobowości insidera i outsidera na podstawie artykułu Krzysztofa Mudynia i kilku innych źródeł.



Człowiek jest ciekawą istotą, noszącą w sobie znamiona paradoksu. Polega to na tym, że z jednej strony często ów człowiek potrzebuje odosobnienia, a z drugiej jest stworzeniem stadnym – nie może zbyt długo przeżyć bez drugiego człowieka. Tego paradoksu się nie pozbędziemy, on zawsze będzie nam towarzyszył, ale możemy się nauczyć go kontrolować poprzez dozowanie sobie racji samotności oraz bycia w tzw: „ludzkim stadzie”. Bo bycie z drugim człowiekiem w formie zwyczajnego związku mężczyzny i kobiety (innego rodzaju związku w mojej przestrzeni życiowej nie uznaję) z możliwością ewolucji w małżeństwo to jeszcze inna kategoria.
Elementem takiego bycia w stadzie ludzi jest komunikacja międzyludzka – dziedzina, z którą często miewam problem, bowiem brylowałem raczej w sferze tej pierwszej kategorii: odosobnienia. Podobno ze względu na „nietuzinkowe” podejście mogę to śmiało podciągnąć pod bycie outsiderem. Aczkolwiek czy aby na pewno?
Taki outsider to w ogólnym pojęciu wyrzutek, ktoś zbyt oryginalny by być między ludźmi, zepchnięty do sfery zwierzęcia, ktoś, kto nie uznaje norm i staje wobec nich w opozycji, kto nie angażuje się w sprawy społeczeństwa. Terminarzowo: Outsider (z ang. outside - na zewnątrz), to człowiek pozostający na uboczu społeczeństwa, nie angażujący się bezpośrednio w bieżące sprawy[1]. Ujmując to bardziej naukowo to ktoś, kto przejawia stałą tendencję do wysokiego stopnia zamkniętości w stosunku do aktualnego otoczenia, czyli wobec sytuacji w których, w jakimś sensie, sam uczestniczy[2]. Zachowanie takiego człowieka może być w pełni świadomym działaniem osoby, która nie godzi się na normy, zwyczaje, prawa lub mody, aktualnie panujące w danym społeczeństwie. Jest to również skutek alienacji jednostki - niezdolnej do życia w grupie - przez społeczeństwo[3]. Krzysztof Mudyń dodaje, że w świetle takowych określeń ani we własnym domu, ani we własnym ciele nie całkiem czuje się u siebie[4].
Funkcjonowanie takiego outsidera ma swój określony model, który posiada pewne elementy. Krzysztof Mudyń wymienia wśród nich:
- poczucie zagrożenia (lęk przez ludźmi, przed nieplanowanymi sytuacjami);
- kontrolowanie (zachowywanie zasady szczególnej ostrożności wobec życia, które może przygnieść, gdy człowiek nie będzie uważny);
- lęk przed życiem (przed ryzykiem niepowodzenia i utratą tego, co się już posiada);
- trud istnienia (życie to poważna sprawa, „najdłuższy z możliwych kłopotów”, poważnemu człowiekowi nie przystoi się śmiać, śmiech jest tu pewnego rodzaju formą buntu i przekory);
- negacja życia (ousiderzy są wiecznie niezadowoleni, wszystko im nie pasuje, ich wiecznie zdegustowane spojrzenia jakby zdawały się mówić: „a po cholerę”, różnorodność tego życia przyprawia ich nieraz o mdłości);
- reifikacja (w słowniku języka polskiego reifikacja oznacza uprzedmiotowienie, traktowanie czegoś ożywionego, jako rzecz, co się tyczy też zachowania outsiderów, którzy często uprzedmiotowują ludzi, używając ich jako środek do osiągnięcia jakiegoś celu);
- bycie „obok” albo „ponad” (outsider staje w opozycji wobec świata, a gdy już znudzi mu się walka z nim, to wtedy przyjmuje pozycję „stojącego z boku”, obserwatora, krytyka, eksperta czy instruktora);
- mieć (w wyrazach „mój”, „moje” outsider podkreśla swoje preferencje tego, co uniezależnia go od otoczenia – lubi posiadać pieniądze, władzę, kontrolę nad swoją przestrzenią życiową i otoczeniem, lubi gromadzić wiedzę);
- bycie „nie na czasie” (outsider nie żyje teraźniejszością, zachowuje wobec niej duży dystans, lubi wracać do przeszłości, jego komentarze i refleksje najczęściej nie mają związku z tym, co się aktualnie dzieje, co wynika z braku umiejętności wczucia się w potrzeby i sytuacje);
- „robienie za siebie” (outsider ma inną definicję „bycia sobą”, a jest to pewnego rodzaju podpinanie się pod ideę, mentalność, która z jakichś powodów zostanie uznana jako jego własna);
- przymus odrębności (robi co w jego mocy, by podkreślić odrębność, indywidualność, nie poddać się uniformizacji – wtedy najbardziej czuje się sobą);
- połowiczność (outsider wykazuje dystans i tylko częściowe zaangażowanie się, nie pozwala sobie na jednoznacznie opowiedzenie się za jakąś kwestią);
- potrzeba jednoznaczności (jawi się to w postaci usilnego ustalania konkretów, jasnych zasad i granic z wykluczeniem paradoksów i ich akceptacji, w tym też kontekście denerwuje go wieloznaczność czy wielowymiarowość słów)[5].
Uważam, że wymienione powyżej aspekty nie składają się na ogólną definicję outsidera, ale mają wpływ na postrzeganie go jako takiego. Może to być człowiek, który posiada część z tych aspektów albo większość z nich ale ja osobiście niespecjalnie sądzę, by w jednym człowieku występowały one wszystkie. Powyższy model został u Krzysztofa Mudynia przedstawiony na zasadzie przeciwieństw w stosunku do cech osoby określanej mianem „insider”. Jest to osoba, która, wg. Mudynia grzeszy nadmiarem otwartości w stosunku do aktualnego i bezpośredniego otoczenia, czyli w odniesieniu do sytuacji "tu i teraz"[6]. Więc jeśli tu mówimy o cechach outsidera, to w tym kontekście możemy śmiało konstatować, iż cechy osobowości insidera będą zupełnie odwrotne.
Zatem… "Człowiek zainteresowany pytaniem, jak powinien żyć - zamiast przyjmować życie po prostu, tak jak płynie - automatycznie staje się outsiderem" (Collin Willson). W elementach tego stwierdzenia (outsider) można jednak przebierać i przyporządkowywać je do osoby, z którą mamy do czynienia. Z wymienionych przez Mudynia cech istnieją takie, które można ocenić jednoznacznie negatywnie, jednoznacznie pozytywnie albo potraktować jako monetę, która ma dwie strony. I tak np. reifikacja to wg. mnie jednoznacznie negatywna cecha outsidera – nie trzeba chyba tłumaczyć, dlaczego. Pozostałe cechy znajdują się raczej w sferze dylematu. Można na nie patrzeć z kilku stron. Ale każda z nich niekontrolowana staje się obsesją i skrajnością. I tak np. można tu zaklasyfikować potrzebę jednoznaczności, „robienie za siebie”, „bycie obok”, trud istnienia, przymus odrębności czy „bycie nie na czasie”.
Outsiderami mianują się często ludzie związani z jakąś subkulturą, np. z punkiem. Sądzę, że to punkowcy są rasowymi przedstawicielami tej sfery osobowości. Może i nihiliści albo anarchiści, ale jakby nie patrzeć – stojący w opozycji do świata, który tylko pięknie wyglądał, a pod tym pozornym pięknem skrywał nieład i brak szacunku. Taka subkultura, jako zbiorowość outsiderów stała w opozycji do tego wszystkiego, traktując to, jako zło. Pomijam fakt, że u takowych zdarzała się pewna skrajność, mianowicie kontakt z różnego rodzaju używkami i niejednokrotne uzależnianie się od nich, co można traktować jako drugie zło. Z deszczu pod rynnę?
Na podstawie tego, co napisał Krzysztof Mudyń o osobowości outsidera, można powiedzieć, że na to określenie składa się to wszystko razem i… w zasadzie każde z osobna. Outsider to nie jest chwilowa moda, a styl bycia. Myślę, że dziś prawdziwych outsiderów już nie ma, a większość osób zgrabnie bryluje między cechami insidera a outsidera. To pomocne, ponieważ jedną cechę kojarzyć można w relacji z ludźmi (łatwiej jest przyjąć osobowość insidera), a drugą raczej z osamotnieniem. Może dlatego „outsiderstwo – potrzeba samotności” stało się chwilową potrzebą? A może też koniecznością, by…
Zatrzymać się i zobaczyć więcej? Zgadzam się z wypowiedzą bohaterki jednego za wywiadów na stronie dlastudenta.pl, Cześką. Na pytanie

- Co znaczy według Ciebie być outsiderem?

ona odpowiada:

- To znaczy iść pod prąd. Kiedy grupa szturmem biegnie w lewo, ja po namyśle skręcam w prawo. Bo zwykle jest tak, że jeden człowiek, określi coś mianem najlepszego, słusznego, poprawnego i większość bez cienia zwątpienia uznaje to za fakt, jedyną prawdę i ewentualność. A ten kto ma swoje zdanie staje się indywidualistą, outsiderem. Jest taka piosenka. „...dookoła ludzie umierają, dookoła ludzie rodzą się, dookoła ludzie się kochają, dookoła nas coś dzieje się...”

W kolejnym akapicie wywiadu następuje z kolei taka wymiana:

„- ...a my zostańmy obok, a my zostańmy tu...” to tekst zespołu Pidżama Porno.*
- Dokładnie! To w sumie prosta, ale słuszna definicja. Staram się być obok. Obserwować coś, a potem decydować o tym. Nie komentuję polityków, tylko dlatego, że w kraju jest burdel. Nie zaglądam w okna mojego sąsiada, tylko dlatego, że jest prezenterem TV. Nie stoję w kolejce po telewizor w mega promocji, tylko dlatego, że „życzliwi nieidioci” skreślili jedno zero z ceny. I nie robię tego, bo mam to wszystko głęboko gdzieś, tylko dlatego, że nie widzę w tym sensu, jestem ponad to. Dzięki temu widzę więcej, wiem więcej, czuję więcej[7].

Prosta i słuszna, ale nietrudno odnieść wrażenia, że w tych poszukiwaniach się gdzieś zapętlamy i wracamy do zestawienia cech osobowości outsidera według Mudynia. Przecież „bycie ponad”, forma „obserwatora”… To nie jest novum. To już tam było.
Dla jednych jest to droga naznaczona cierpieniem, wynikającym ze złego znoszenia samotności, dla innych może to być rodzaj szczęścia. Paradoksem jest, kiedy pojawiają się postacie, które te przeciwstawne sfery w sobie kumulują, jak Chris McCandlles, który w 1992 roku odbył autostopową pielgrzymkę na Alaskę i tam zginął.  Ta postać zrobiła na mnie ogromne wrażenie i ubogaciła wnętrze wieloma spornymi kwestiami. Typowy outsider, z jednej strony przeszczęśliwy ze swojej samotności i odrębności, a z drugiej strony autor niezwykłej myśli: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe kiedy się nim dzielimy. I chyba ta myśl tak naprawdę obala styl życia outsidera, jako jeden i „jedyny właściwy”.
Co warto robić, by nie pobłądzić? Być elastycznym i mieć nad sobą kontrolę. Być sobą, wzbijać się w powietrze ponad dziwny świat, ale nie zostawać tam za długo. Tylko tyle, ile będzie potrzebne, by odpocząć. Jak wspomniałem we wstępie: „Człowiek jest ciekawą istotą, noszącą w sobie znamiona paradoksu. Polega to na tym, że z jednej strony często ów człowiek potrzebuje odosobnienia, a z drugiej jest stworzeniem stadnym – nie może zbyt długo przeżyć bez drugiego człowieka”. W dzisiejszym świecie bardzo trudno jest być indywidualistą. Czy zatem jest miejsce dla prawdziwych outsiderów? Chyba tak, choć wolę zostawić tą kwestię otwartą. Każdy jest człowiekiem: outsiderem, insiderem albo jednym i drugim zarazem. Trzeba spojrzeć na siebie, dokonać weryfikacji i wybrać.


[2] K. Mudyń, O osobowości insidera i outsidera w ujęciu systemowym, str. 2. Artykuł dostępny tu: www.uj.edu.pl/documents/1749407/aec83433-6c10-4ce4-976a-0bc5a7c8ac6c  .
[4] Zob. K. Mudyń, O osobowości insidera i outsidera w ujęciu systemowym, www.uj.edu.pl/documents/1749407/aec83433-6c10-4ce4-976a-0bc5a7c8ac6c .
[5] Por. tamże, str. 4 - 13.
[6] Tamże, str. 2.