środa, 28 marca 2012

Międzyludzkie relacje nieludzkie

Podam Ci swój numer telefonu i gadu gadu. Można do mnie dzwonić lub pisać jakoś po 17. Będę wtedy dostępny.
Oczywiście. Przyjąłem do wiadomości. Tylko widzisz... Problem polega na tym, że ja do Ciebie wystosowywałem już kilka razy, a ty do mnie ani razu... Dlaczego to tak?
No bo...


To jak? Dzisiaj się umawiamy? Chciałbym w końcu z Tobą...
Znaczy wiesz... Bo dzisiaj ja nie bardzo mogę... Znowu mam pracę do zrobienia(w domyśle kolejna balanga)
Czyli kiedy w takim razie?
Dam ci jeszcze znać albo ty się do mnie odezwij.
(f...k!)


23.01.2012 18:51:23  Cześć, co dobrego
26.01.2012 20:20:34  A jesteś ty, czy nie?
30.01.2012 19:14:24  Co u ciebie słychać?
01.02.2012 14:50:25  Heloł! Skąd to milczenie? Co jest? Co u ciebie?
01.02.2012 20:35:22  W zasadzie to nic ciekawego.
01.02.2012 20:35:29  Jesteś tego pewna?
01.02.2012 20:46:39  Tak(a na poważnie to nie mam ochoty z tobą gadać, choć ostatnio mówiłam co innego albo mam setki innych okien pootwieranych i jeszcze ty mi się wpierd... albo coś tam coś tam)
Pogadalim...


Te oraz wiele wiele innych międzyludzkich relacji nieludzkich. "Gotta know'em all? Pokemon".

piątek, 23 marca 2012

Nadmiar Śliny

(inspirowane artykułem o skazaniu Krzysztofa Rutkowskiego za rzekomy udział w śląskiej mafii paliwowej)
http://finanse.wp.pl/kat,58434,title,Slaski-baron-paliwowy-skazany-na-6-5-roku-wiezienia,wid,14356746,wiadomosc.html
Jako wolny i zjednoczony "naród", o ile mogę to "nieporozumienie" tak nazwać, mamy wiele ciekawych cech. Jedną z nich jest nadmiar śliny.
Jako, że gospodarnością nie grzeszymy i często wolimy przepieprzać to, co mamy, to ten nadmiar śliny wykorzystujemy na plucie. Plucie na drugiego człowieka.
I to niezależnie od tego, czy zrobił coś niewłaściwego, czy nie...
Stagnacja jest w ogóle niewskazana, musi coś się dziać. Działanie w dobrą stronę nie jest wskazane, bo można się narazić złodziejom, zmieniającym prawo i okradającym zgodnie z mocą tego prawa. Uczciwość też jest niewskazana- trzeba kogoś w coś wrobić, plotkować na jego temat, podłożyć mu jakąś świnię, prowokując tym samym innych do spożytkowania nadmiaru śliny.
Niezależnie od sytuacji drugiego człowieka trzeba mu wejść na głowę, tylko po co? Niezależnie od tego, co kto zrobi albo jak żyje- obowiązkiem jest go opluć, ale po co? A nie lepiej zachować ślinę dla siebie? Suchota zmienia niestety głos... Szanuj swoje zdrowie.

poniedziałek, 19 marca 2012

Ars Moriendi

Ars moriendi

 

 

Odchodzi powoli,
Gaśnie
Pielgrzym, przyjaciel tych,
Którzy Boga są.
On tak, jak Emanuel
Poszukiwał,
Do końca miłował.
Wreszcie oni stanęli przy nim.
Wieczór nadszedł cichy,
Krzyczeli, płakali,
Ale nic tym nie wskórali.
Bo nie ma nic ponad wolę Boga.
Dzień przed Miłosierdziem
W wieczór sobotni
Pośród zniczy i pochodni
O godzinie wyznaczonej
Przemknęła cisza,
Nastała zaduma.
I znicz zapłonął jeszcze mocniej.
I znicz zapłonął jeszcze mocniej.
Nie asceta,
Nie król,
Nie rycerz
Ale człowiek od Boga posłany
Do Boga mieszkania wkroczył.
Choć o wszystkim wiedział
W miejscu nie siedział.
Chciał dać światu wiarę
I miłość ponad miarę.
Już ciężko chory
Do okna przystąpił
I błogosławieństwem lud uraczył.
Kazał czuwać i patrzeć na znaki,
Które sąd wróżą.
Rzekł, że to nastąpi
I on razem z Bogiem zstąpi.
I znicz zapłonie jeszcze mocniej,
Po trzykroć mocniej.



(wrzesień 2005)

Krótki opis:
Powstanie wiersza ulokowałem w okolicy września 2005 roku, choć prawdopodobne jest, że powstał troszkę wcześniej. Pewny jestem, że pomysł na niego zrodził się między śmiercią Jana Pawła II a odejściem do Pana mojej babci właśnie we wrześniu tamtego roku. Byłem wtedy w drugiej klasie liceum. W sumie to chyba było pierwsze takie trzeźwe doświadczenie śmierci, do której siłą rzeczy musiałem się przyzwyczaić(śmierć babci pociągnęła za sobą kilku innych członków mojej rodziny w stosunkowo krótkim czasie). Czasem sobie myślę, że te wydarzenia sprawiły, że doświadczenie śmierci jest mi bliższe nawet niż miłość. Trudno mi zmienić to postrzeganie. Może jestem zbyt wrażliwy- tego nie wiem. 
Choć w wierszu koncentruję się na wydarzeniach z tamtych dni, w których jeden jedyny raz widziałem tak zjednoczonych ludzi w naszym kraju, patrzących się tylko w jeden określony punkt, to łączę go z wydarzeniami w swoim życiu. Począwszy od śmierci babci. Ars moriendi to sztuka umierania. Śmierć jest po to, by zrodzić się na nowo - niezależnie ile razy. Scenariusz tych momentów pisze albo życie albo my sami...

niedziela, 18 marca 2012

Normalnie nienormalny

Objawy tej choroby to:
- sprzeciw wobec krętactwa i kombinatorstwa
- niemożność pogodzenia się z totalną utratą morali i odwróconymi do góry wartościami
- negatywne, lecz nie nienawistne zapatrywanie się na homoseksualizm
- sprzeciw wobec aborcji czy eutanazji
- stanie w opozycji i obrona podstawowych wartości
- umiłowanie ciszy...
- szukanie spokoju i wewnętrznej harmonii
- sprzeciw wobec legalizacjom wszelakiej maści
i wiele wiele innych, będących w opozycji do tego, co się teraz dzieje.
Diagnoza doktora: NORMALNIE NIENORMALNY.
Leczenie: stanąć na głowie, wtedy wszystko ponoć się normuje.

czwartek, 15 marca 2012

Po co blog?

No właśnie... Po co ten blog? Nie mam na to jednoznacznej odpowiedzi... Po prostu lubię pisać, a tym samym dzielić się niekoniecznie trafnymi spostrzeżeniami, przemyśleniami(po lekturze jakiejś książki, artykułu lub tak po prostu z durna franc), bo tworzę wiersze, bo (tak mi się wydaje) jestem w miarę kreatywnym gościem, choć tu wolę zachować pewne granice. Dlatego, że mimo, iż nauczyłem się mówić, to lepiej przychodzi mi pisanie. Dlatego, że tu mogę być niemal całkowicie szczery i nie czuć takiego dyskomfortu, jak podczas szczerej rozmowy na temat "naszych wad i zalet w cztery oczy". Prawda? Boimy się czasem mówić, bo istnieje strach przed stratą...
Zapewne znajdzie się wiele innych powodów, które na pewno wyjdą w czasie. Przyjmijmy, że powstał on dla mnie, bo lubię pisać oraz dla tych(mam nadzieję wszystkich), którzy lubią czytać. Niech to będzie świadectwo gościa, którego postawa ulega ciągłym modyfikacjom...

wtorek, 13 marca 2012

Się przywitam

Się przywitam, jak to ująłem w tytule. Wirtualnie cię przytulę lub podam dłoń. I jak wrażenie? Pytam, bo tak się z reguły robi, gdy jesteśmy daleko od siebie, gdy się znamy słabo albo wcale.
To zawsze można zmienić. Wystarczy tylko zmniejszyć odległość i mówić do siebie. Jak będzie dane, to ten moment zamienić w wieczność...