Człowiek jest ciekawą istotą, noszącą
w sobie znamiona paradoksu. Polega to na tym, że z jednej strony często ów
człowiek potrzebuje odosobnienia, a z drugiej jest stworzeniem stadnym – nie
może zbyt długo przeżyć bez drugiego człowieka. Tego paradoksu się nie
pozbędziemy, on zawsze będzie nam towarzyszył, ale możemy się nauczyć go
kontrolować poprzez dozowanie sobie racji samotności oraz bycia w tzw: „ludzkim
stadzie”. Bo bycie z drugim człowiekiem w formie zwyczajnego związku mężczyzny
i kobiety (innego rodzaju związku w mojej przestrzeni życiowej nie uznaję) z
możliwością ewolucji w małżeństwo to jeszcze inna kategoria.
Elementem takiego bycia w stadzie
ludzi jest komunikacja międzyludzka – dziedzina, z którą często miewam problem,
bowiem brylowałem raczej w sferze tej pierwszej kategorii: odosobnienia. Podobno
ze względu na „nietuzinkowe” podejście mogę to śmiało podciągnąć pod bycie
outsiderem. Aczkolwiek czy aby na pewno?
Taki outsider to w ogólnym pojęciu
wyrzutek, ktoś zbyt oryginalny by być między ludźmi, zepchnięty do sfery
zwierzęcia, ktoś, kto nie uznaje norm i staje wobec nich w opozycji, kto nie
angażuje się w sprawy społeczeństwa. Terminarzowo:
Outsider (z ang. outside - na zewnątrz), to człowiek pozostający na uboczu
społeczeństwa, nie angażujący się bezpośrednio w bieżące sprawy[1].
Ujmując to bardziej naukowo to ktoś, kto
przejawia stałą tendencję do wysokiego stopnia zamkniętości w stosunku do
aktualnego otoczenia, czyli wobec sytuacji w których, w jakimś sensie, sam
uczestniczy[2].
Zachowanie takiego człowieka może być w
pełni świadomym działaniem osoby, która nie godzi się na normy, zwyczaje, prawa
lub mody, aktualnie panujące w danym społeczeństwie. Jest to również skutek
alienacji jednostki - niezdolnej do życia w grupie - przez społeczeństwo[3].
Krzysztof Mudyń dodaje, że w świetle takowych określeń ani we własnym domu, ani we własnym ciele nie całkiem czuje się u
siebie[4].
Funkcjonowanie takiego outsidera ma
swój określony model, który posiada pewne elementy. Krzysztof Mudyń wymienia
wśród nich:
- poczucie zagrożenia (lęk przez
ludźmi, przed nieplanowanymi sytuacjami);
- kontrolowanie (zachowywanie zasady
szczególnej ostrożności wobec życia, które może przygnieść, gdy człowiek nie
będzie uważny);
- lęk przed życiem (przed ryzykiem
niepowodzenia i utratą tego, co się już posiada);
- trud istnienia (życie to poważna
sprawa, „najdłuższy z możliwych kłopotów”, poważnemu człowiekowi nie przystoi
się śmiać, śmiech jest tu pewnego rodzaju formą buntu i przekory);
- negacja życia (ousiderzy są
wiecznie niezadowoleni, wszystko im nie pasuje, ich wiecznie zdegustowane
spojrzenia jakby zdawały się mówić: „a po cholerę”, różnorodność tego życia przyprawia
ich nieraz o mdłości);
- reifikacja (w słowniku języka
polskiego reifikacja oznacza uprzedmiotowienie, traktowanie czegoś ożywionego,
jako rzecz, co się tyczy też zachowania outsiderów, którzy często
uprzedmiotowują ludzi, używając ich jako środek do osiągnięcia jakiegoś celu);
- bycie „obok” albo „ponad” (outsider
staje w opozycji wobec świata, a gdy już znudzi mu się walka z nim, to wtedy
przyjmuje pozycję „stojącego z boku”, obserwatora, krytyka, eksperta czy
instruktora);
- mieć (w wyrazach „mój”, „moje”
outsider podkreśla swoje preferencje tego, co uniezależnia go od otoczenia –
lubi posiadać pieniądze, władzę, kontrolę nad swoją przestrzenią życiową i
otoczeniem, lubi gromadzić wiedzę);
- bycie „nie na czasie” (outsider nie
żyje teraźniejszością, zachowuje wobec niej duży dystans, lubi wracać do
przeszłości, jego komentarze i refleksje najczęściej nie mają związku z tym, co
się aktualnie dzieje, co wynika z braku umiejętności wczucia się w potrzeby i
sytuacje);
- „robienie za siebie” (outsider ma
inną definicję „bycia sobą”, a jest to pewnego rodzaju podpinanie się pod ideę,
mentalność, która z jakichś powodów zostanie uznana jako jego własna);
- przymus odrębności (robi co w jego
mocy, by podkreślić odrębność, indywidualność, nie poddać się uniformizacji –
wtedy najbardziej czuje się sobą);
- połowiczność (outsider wykazuje
dystans i tylko częściowe zaangażowanie się, nie pozwala sobie na jednoznacznie
opowiedzenie się za jakąś kwestią);
- potrzeba jednoznaczności (jawi się
to w postaci usilnego ustalania konkretów, jasnych zasad i granic z
wykluczeniem paradoksów i ich akceptacji, w tym też kontekście denerwuje go
wieloznaczność czy wielowymiarowość słów)[5].
Uważam, że wymienione powyżej aspekty
nie składają się na ogólną definicję outsidera, ale mają wpływ na postrzeganie
go jako takiego. Może to być człowiek, który posiada część z tych aspektów albo
większość z nich ale ja osobiście niespecjalnie sądzę, by w jednym człowieku
występowały one wszystkie. Powyższy model został u Krzysztofa Mudynia
przedstawiony na zasadzie przeciwieństw w stosunku do cech osoby określanej
mianem „insider”. Jest to osoba, która, wg. Mudynia grzeszy nadmiarem otwartości w stosunku do aktualnego i bezpośredniego
otoczenia, czyli w odniesieniu do sytuacji "tu i teraz"[6].
Więc jeśli tu mówimy o cechach outsidera, to w tym kontekście możemy śmiało
konstatować, iż cechy osobowości insidera będą zupełnie odwrotne.
Zatem… "Człowiek zainteresowany
pytaniem, jak powinien żyć - zamiast przyjmować życie po prostu, tak jak płynie
- automatycznie staje się outsiderem" (Collin Willson). W elementach tego
stwierdzenia (outsider) można jednak przebierać i przyporządkowywać je do
osoby, z którą mamy do czynienia. Z wymienionych przez Mudynia cech istnieją
takie, które można ocenić jednoznacznie negatywnie, jednoznacznie pozytywnie
albo potraktować jako monetę, która ma dwie strony. I tak np. reifikacja to wg.
mnie jednoznacznie negatywna cecha outsidera – nie trzeba chyba tłumaczyć,
dlaczego. Pozostałe cechy znajdują się raczej w sferze dylematu. Można na nie
patrzeć z kilku stron. Ale każda z nich niekontrolowana staje się obsesją i
skrajnością. I tak np. można tu zaklasyfikować potrzebę jednoznaczności,
„robienie za siebie”, „bycie obok”, trud istnienia, przymus odrębności czy
„bycie nie na czasie”.
Outsiderami mianują się często ludzie
związani z jakąś subkulturą, np. z punkiem. Sądzę, że to punkowcy są rasowymi
przedstawicielami tej sfery osobowości. Może i nihiliści albo anarchiści, ale
jakby nie patrzeć – stojący w opozycji do świata, który tylko pięknie wyglądał,
a pod tym pozornym pięknem skrywał nieład i brak szacunku. Taka subkultura,
jako zbiorowość outsiderów stała w opozycji do tego wszystkiego, traktując to,
jako zło. Pomijam fakt, że u takowych zdarzała się pewna skrajność, mianowicie
kontakt z różnego rodzaju używkami i niejednokrotne uzależnianie się od nich,
co można traktować jako drugie zło. Z deszczu pod rynnę?
Na podstawie tego, co napisał
Krzysztof Mudyń o osobowości outsidera, można powiedzieć, że na to określenie
składa się to wszystko razem i… w zasadzie każde z osobna. Outsider to nie jest
chwilowa moda, a styl bycia. Myślę, że dziś prawdziwych outsiderów już nie ma,
a większość osób zgrabnie bryluje między cechami insidera a outsidera. To
pomocne, ponieważ jedną cechę kojarzyć można w relacji z ludźmi (łatwiej jest
przyjąć osobowość insidera), a drugą raczej z osamotnieniem. Może dlatego „outsiderstwo
– potrzeba samotności” stało się chwilową potrzebą? A może też koniecznością,
by…
Zatrzymać się i zobaczyć więcej?
Zgadzam się z wypowiedzą bohaterki jednego za wywiadów na stronie dlastudenta.pl,
Cześką. Na pytanie
- Co znaczy według Ciebie być outsiderem?
ona odpowiada:
- To znaczy iść pod prąd. Kiedy grupa szturmem biegnie w lewo, ja po
namyśle skręcam w prawo. Bo zwykle jest tak, że jeden człowiek, określi coś
mianem najlepszego, słusznego, poprawnego i większość bez cienia zwątpienia
uznaje to za fakt, jedyną prawdę i ewentualność. A ten kto ma swoje zdanie
staje się indywidualistą, outsiderem. Jest taka piosenka. „...dookoła ludzie
umierają, dookoła ludzie rodzą się, dookoła ludzie się kochają, dookoła nas coś
dzieje się...”
W kolejnym akapicie wywiadu następuje
z kolei taka wymiana:
„- ...a my zostańmy obok, a my zostańmy tu...” to tekst zespołu Pidżama
Porno.*
- Dokładnie! To w sumie prosta, ale słuszna definicja. Staram się być obok.
Obserwować coś, a potem decydować o tym. Nie komentuję polityków, tylko
dlatego, że w kraju jest burdel. Nie zaglądam w okna mojego sąsiada, tylko
dlatego, że jest prezenterem TV. Nie stoję w kolejce po telewizor w mega
promocji, tylko dlatego, że „życzliwi nieidioci” skreślili jedno zero z ceny. I
nie robię tego, bo mam to wszystko głęboko gdzieś, tylko dlatego, że nie widzę
w tym sensu, jestem ponad to. Dzięki temu widzę więcej, wiem więcej, czuję
więcej[7].
Prosta i słuszna, ale nietrudno
odnieść wrażenia, że w tych poszukiwaniach się gdzieś zapętlamy i wracamy do zestawienia cech osobowości outsidera według
Mudynia. Przecież „bycie ponad”, forma „obserwatora”… To nie jest novum. To już
tam było.
Dla jednych jest to droga naznaczona
cierpieniem, wynikającym ze złego znoszenia samotności, dla innych może to być
rodzaj szczęścia. Paradoksem jest, kiedy pojawiają się postacie, które te
przeciwstawne sfery w sobie kumulują, jak Chris McCandlles, który w 1992 roku
odbył autostopową pielgrzymkę na Alaskę i tam zginął. Ta postać zrobiła na mnie ogromne wrażenie i
ubogaciła wnętrze wieloma spornymi kwestiami. Typowy outsider, z jednej strony
przeszczęśliwy ze swojej samotności i odrębności, a z drugiej strony autor
niezwykłej myśli: Szczęście jest tylko
wtedy prawdziwe kiedy się nim dzielimy. I chyba ta myśl tak naprawdę obala
styl życia outsidera, jako jeden i „jedyny właściwy”.
Co warto robić, by nie pobłądzić? Być
elastycznym i mieć nad sobą kontrolę. Być sobą, wzbijać się w powietrze ponad
dziwny świat, ale nie zostawać tam za długo. Tylko tyle, ile będzie potrzebne,
by odpocząć. Jak wspomniałem we wstępie: „Człowiek jest ciekawą istotą, noszącą
w sobie znamiona paradoksu. Polega to na tym, że z jednej strony często ów
człowiek potrzebuje odosobnienia, a z drugiej jest stworzeniem stadnym – nie
może zbyt długo przeżyć bez drugiego człowieka”. W dzisiejszym świecie bardzo
trudno jest być indywidualistą. Czy zatem jest miejsce dla prawdziwych
outsiderów? Chyba tak, choć wolę zostawić tą kwestię otwartą. Każdy jest
człowiekiem: outsiderem, insiderem albo jednym i drugim zarazem. Trzeba
spojrzeć na siebie, dokonać weryfikacji i wybrać.
[2] K.
Mudyń, O osobowości insidera i outsidera
w ujęciu systemowym, str. 2. Artykuł dostępny tu: www.uj.edu.pl/documents/1749407/aec83433-6c10-4ce4-976a-0bc5a7c8ac6c .
[4] Zob. K.
Mudyń, O osobowości insidera i outsidera
w ujęciu systemowym, www.uj.edu.pl/documents/1749407/aec83433-6c10-4ce4-976a-0bc5a7c8ac6c .
[5] Por.
tamże, str. 4 - 13.
[6] Tamże, str. 2.
[7] Zob.
wywiad Alicji Kleban z Cześką tu: http://kobieta.dlastudenta.pl/artykul/Outsider_widzi_wiecej,16993.html
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz