środa, 18 maja 2016

Moje. Chodziło mi to po głowie. Może w końcu o tym powiem.

(1)
Zamykają nas do więzień za to, że mówimy co myślimy. Słuszne to i prawe z ich strony. Bo często nie myślimy, co mówimy.
(2)
W moralny klincz wpędza sytuacja, w której mam okazać szacunek kobiecie, nie mającej szacunku do samej siebie.
(3)
Cobain, Jackson, Rysiek Riedel, Magik... Emocjonalne podejście do tych postaci traktuję osobno. Chociaż... Nigdy nie było ono jakieś wyjątkowe. Od strony rozumu zawsze zastanawiał mnie ogólny trend w postaci kultu. Kultu ludzi, tacy, jak oni, którzy sukcesywnie niszczyli sobie życie albo nie potrafili się do niego przystosować. A w międzyczasie stworzyli coś, co zostało zapamiętane i przekazywane przez kilka pokoleń. Oczywiście, składa się na to całe mnóstwo przyczyn, dla każdego z nich odrębnych, ale nie zmienia to faktu. Niektórzy, uległszy fanatyzmowi, żyją niemal identycznie, jak te postaci. Ciekawy to paradoks. Dla mnie niepojęty.
(4)
Jak łatwo można szachować słowem WOLNOŚĆ. Każdy człowiek, każda grupa, kasta społeczna, definiuje ją inaczej i uzurpuje sobie do niej prawo, rzadko kiedy licząc się z innymi. Jak łatwo można manipulować tym słowem i wartością, podczepiać ją tam, gdzie nie powinno to mieć miejsca, a zabierać stamtąd, gdzie ona ewidentnie przysługuje. Jak łatwo pod tym słowem można ukryć zbrodnię, odbieranie komuś godności... I przekonywać, że przecież ma się prawo i wolność. Mistrzostwo w przekręcaniu wartości i rozsiewaniu zamętu. Mistrzostwo.
(5)
Na każdego kapłana, który popełnia jakąkolwiek formę zła lub dopuszcza się pewnych nadużyć przypada przynajmniej jeden, który wykonuje swoją pracę z zaangażowaniem i podejściem co najmniej właściwym, wykazujący się pewnym balansem, będąc jednocześnie sobą. I czasem mam wrażenie, że gdyby nie apele, że obok zła jest też dobro, to tacy ludzie byliby niezauważeni. Zło lubi się dziś wysuwać na pierwszy plan, lubi być widoczne. Jest fenomenalnym strategiem i specem od antyreklamy, promując tylko negatywne oblicze rzeczywistości lub osoby. Pomaga mu w tym powtarzalność błędów, popełnianych czynów o charakterze negatywnym oraz fakt, że niektórym jest to na rękę. Niestety też pomocą jest to, że niektórzy obserwatorzy, widząc tą powtarzalność, zdają się zniechęcić na tyle, że nie dociera do nich żaden inny obraz, choćby nie wiem co. Albo podświadomie chcą widzieć tylko te złe aspekty, totalnie wykluczając dobre. A przecież kapłani to tylko i zarazem aż... ludzie. Jak my...
(6)
Samotność. Pragnienie, gdy zbyt duszno. Znienawidzona, gdy za dużo ciszy i pustki.
(7)
O komunie mówi się albo tylko dobrze albo wyłącznie źle albo wcale. Przeważają dwie ostatnie opcje. Za dobre, często obiektywne wypowiedzi, nie nacechowane zero-jedynkowym spojrzeniem, można zostać skazanym na ostracyzm. Ja już raz taki ostracyzm przeżyłem, gdy filozoficznie stwierdziłem (bo kto filozofii zabroni), że byłby to dobry w stuprocentach system, gdyby pozbyć się z niego kilku absurdalnych i ewidentnie niewłaściwych rzeczy. Gdyby na miejscu ludzi tamtych czasów byli inni, jeszcze bardziej pro-ludzcy i normalni. Gdyby nie wydarzyły się te wszystkie złe historie, które miały miejsce. Bo to wszystko przykrywa (idąc za tęsknotami ludzi pamiętających tamte czasy) fakty pewnej pracy, pewnego mieszkania i jako tako spokojnego godnego życia, w przeciwieństwie do dzisiejszych czasów "wolności". Inaczej będą twierdzić Ci, którym było źle, a w naturze mają ciągoty do paserstwa, nieuczciwości, kombinatorstwa i dziś wiedzie im się zadziwiająco dobrze. Pomijam ludzi, którzy pracą doszli do potęgi (choć nie zawsze w to wierzymy) - to zupełnie inna kwestia. Po latach uważam tak samo: byłoby wtedy bardzo dobrze, gdyby... Są czasy wolności, więc podobno obowiązuje zakaz zabraniania przemyśleń i wycieczek umysłowych.
(8)
Wolność pojmujemy egoistycznie. Uzurpujemy ją wyłącznie dla siebie, upajamy się nią, korzystamy z niej rozrzutnie, nie bacząc na to, że w pewnym momencie ta wolność nie tyle się kończy, co zmniejsza/skraca. Dzieje się to w spotkaniu z drugim człowiekiem albo środowiskiem o określonym poglądzie, w końcu każdy ma do takiej prawi i widzi ją inaczej. Tu winno sięgnąć się po umiar, powściągliwość i zrozumienie (wzajemne), a nie po kpinę (w myśl wolności) oraz ofensywne gwałcenie na zasadzie "jestem wolny to do przodu, po trupach"... To coś, o co nam wielu niestety jest najtrudniej.
(9)
Nie wierzę w miłość, jako "to coś", na co się powołujemy. Wierzę w poświęcenie się dla kogoś. Wierzę w swobodę intymnego bycia z kimś przy świadomości, że czuję się z tą osobą, jak z żadną inną. Wierzę w inicjowanie i starania, przy tym, że ta druga osoba też da coś z siebie. Wierzę, że istnieje naturalna chemia między ludźmi, ale zawsze wystąpi jeden przypadek, w którym jest ona wyjątkowa. Tu zawsze trzeba uważnie obserwować. Wierzę, że istnieje coś więcej, niż przedmiotowe patrzenie i używanie sobie na kimś - wrażenie i poczucie, które dość poważnie mnie ostatnio skaziło. Wierzę w zwykłe bycie, ale takie, które daje spokój i swobodę zarazem, a jednocześnie wymagające kompromisu i cierpliwości. Przede wszystkim wierzę, że poprzednio opisane dzieje się z wzajemnością. Daj mi tu, Panie, więcej sił. Wierze w duety, które razem walczą razem przeciw światu. Wierzę w to, że miłość rozmieniła się na drobne i że można ją rozszyfrować pod wielością dobra, a jednocześnie nadal reprezentuje siebie.
(10)
Zawsze zaczynajmy od siebie. Dawajmy świadectwo i opowiadajmy o nas samych. Bądźmy odważni i nie bójmy się samokrytycyzmu, autoironii i spojrzenia najpierw na siebie, zachowawszy rzecz jasna pewne granice. Dopiero wtedy jesteśmy w pełni zobligowani do opowiadania o drugim człowieku, jak go widzimy (nie, jak chcemy widzieć). Wtedy jesteśmy w pełni zobligowani do krytyki. Niech będzie to na przekór słowom ewangelii o tym, że widzimy wpierw belkę w oku brata, a w swoim nie". Jeśli reakcja drugiej osoby będzie daleka od oczekiwań, cóż... będzie to świadczyć tylko o jej zakłamaniu.
(11)
Rzadko kiedy rodzą się ludzie z bogatą głębią myśli, zdolności obserwacji, nazywania rzeczy. Rzadko kiedy rodzą się ludzie, u których mądrość, wynikająca z powyższych a także z własnych doświadczeń i analiz, urasta do tak gigantycznych rozmiarów. Normą jest, że takich nie dostrzegamy, mówimy o nich jak najmniej, by przeszli bez echa i towarzystwa.
(12)
Nadwrażliwość, jak wszystko inne, to też cecha człowieka, często bardzo uciążliwa. To także brzemię i pieczęć na całe życie.To coś z listy rzeczy, o które człowiek się nie prosi, a i tak dostaje. Wespół z samoświadomością są to wielkie bogactwa, ale puszczone samowolnie i bez kontroli mogą doprowadzić do wielkich zniszczeń duszy i wnętrza człowieka.
(13)
Tolerancja i cierpliwość oznaczają nie mnie, nie więcej, jak umiejętność znoszenia. One też mają prawo do pewnego zakresu oraz limitów. Sztuką prawdziwą jest balansowanie nimi w dzisiejszej, destrukcyjnej rzeczywistości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz