Doświadczenie w gastronomii nie jest potrzebne,
aby mieć umiejętność robienia papki. I to z nie byle czego. Z mózgu. Potrzeba
do tego tylko słabego, pogubionego
człowieka plus środowisko, które ma na niego duży wpływ, media, dobierające
tylko to, co tak naprawdę nic nie wnosi do życia i świadomości bądź ludzi,
którym się to podoba. W tym świetle uważam, że nie uległem temu, ale zapłaciłem
za to pewną cenę: brak luzu, chilloutu(czy jak to się tam nazywa), możliwości
wybicia się i zwrócenia na siebie uwagi innych(chociaż nie wiem, czy się nie
mylę…), odporności na postawy obojętności i jej pochodnych…
Studium drugiego człowieka nie jest łatwe,
szczególnie, gdy jest to wszystko przesiąknięte wspomnianymi przeze mnie
kwestiami plus tym, czego sam nie jestem w stanie do końca tolerować, choć
próbuję. A znowuż nie należę do takich, którzy mają to gdzieś i ewentualnie
odchodzą, jak się nie podoba. Bo mnie się zwraca na coś uwagę i ja po analizie
zgadzam się. Niemal zawsze… I to nie jest kwestia jakiejś uległości, ale chęci
poznania i przyzwolenia na konfrontacje wewnętrzne, by dojść samemu do
ładu(pisałem o tym częściowo kilka postów wcześniej- tekst o Hansie). To chęć
dojścia do prawdy, nie tylko o sobie.
To chęć dojścia do prawdy i nie trwania w
głupocie, w nieświadomości, w rozchwianiu i destabilizacji emocjonalnej. Dwa
ostatnie od kilku lat są moim piętnem i przeszkadzają w życiu. Mam tego
świadomość i póki co… na tym się kończy.
Podupadam i opuszczam ręce, gdy coś mi nie
wychodzi, jak tego chcę. I… w sumie na tym też się kończy. Powinienem wymagać
rekompensaty, a drugiej strony nie mogę z różnych względów. W takich sytuacjach
obiecuję sobie przypominać fragment piosenki Eldo: „Bo człowiek nigdy nie jest
spisany na straty”. Ani ja ani ktoś mi bliski mimo wszystko…
Może jeszcze nie czas, bym stanął w centrum
czyjejś uwagi, jak zawsze tego pragnąłem. Czasem to wystarczy za cały świat. Ja
wiem, trudna jest ta mowa i kto jej może słuchać.
Chyba dlatego jest trudna, że wszelkim
sposobem(i za pewnym przykładem) staram się, by była prawdziwa…
a ja czaje Twoja chec poznania. robie to odkad zdecydowalam sie na wybranie stanowiska ws kary smierci i zaczelam ja popierac ale do czasu gdy kolezanka stwierdzila ze to chore znizac sie do poziomu tych co zabijaja i robic to samo... od tamtej pory otworzylam sie na zdanie innych bo zobaczylam ze mozna byc madrzejszym, od tamtej chwili poznalam juz naprawde wiele, a mysle ze po stokroc wiecej jeszcze przede mna...
OdpowiedzUsuńsrubokrent_taty