czwartek, 3 stycznia 2013

Moralna ocena gniewu…


Przypływ mądrości mierzy się upływem żółci
Ty jesteś młody i głupi
Zbyt często lubisz się upić
Jak pies zaszczuty, który w każdym widzi wroga
Gniewem zatruty, ledwo stoisz na nogach.
Twój rozum już śpi, ty jeszcze nie
Wypiłeś już dosyć, więcej chcesz
Musisz udowodnić wszystkim, że z tobą się kurwa nie zadziera
Wypić, zapalić i udawać menela
Potem wrócić do domu, na swoją kobietę się wydzierać
Gdy ona zbiera Cię z ziemi, próbując coś zmienić .
Ja nie chcę już tego przeżywać, wybacz
Zmywać to czym rano będziesz rzygać
Po wódce i piwach, nie mogę patrzyć jak przegrywasz
Jak coraz bardziej odpływasz .
Ostatni iskra domowego ogniska, ledwo już błyska
A każda bliska osoba toczy jad z pyska i ciska wyzwiska,
Mamy przecież te same nazwiska
Więzy słabną,
nerwy słabną,
uczucie gaśnie
Rosną waśnie
a właśnie w tym czasie, Twoje dzieci dorastają w hałasie.
Desperacja rośnie, jest coraz głośniej
Uciszyć ten hałas i przestać pościć
Zepchnięci, zdepnięci, z niechęci
Zaciskają pięści by walić, bez granic
Na oślep, bez celu, bez wartości, 100% złości
Dwa ‰ we krwi, nie powstrzyma go nic
Nie potrafisz jasno myśleć, a potrafisz mocno bić,
Otwierasz dłoń i wbijasz, uderzasz jak pijak,
Zabijasz siebie, ją i przyjaźń, i miłość co była,
Z czym czy warto się upijać, coś co nie mija,
Jedno na milion, ona mija.
Teraz patrz na łzy, rozmazany makijaż |x2

Ref:
G - gromadzisz go w sobie i spijasz
N – niszczy, pali mosty zabija
I - instynktownie budzi fobie
E - elementarne w walce z wrogiem
W - lecz wróg jest w tobie i nim płoniesz

Gdzie byłaś całą noc,
Powiedz kurwa, gdzie się szlajasz?
Dzieci znów ryczą, ja czekam na ciebie jak pajac
Wydzwaniam do ciebie raz, drugi, setny i następny .
I zgadnij co do chuja?! - Abonent jest niedostępny!
Jasne kurwa, wyładowała Ci się komórka.
Możesz mieć mnie w dupie, ale tam płacze twoja córka,
Zrobiłem kolacje, położyłem spać ją, chciała do mamy,
Gdzie jest mama, gdzie jest mama?
Co mam powiedzieć - nie ma mamy?
Gdzie ty byłaś w ogóle?
Zobacz jak wyglądasz - jak zdzira,
Ledwo trzymasz się na nogach
Kurwa - dawno żeś nie piła,
Co to za strój? Przy mnie ty ubierasz się w łachmany,
Nic nie robisz tylko stękasz koczkodanie poczochrany,
Ciągle nie zadowolona, wielka pani obrażona
Nie wiadomo na co kurwa,
Normalnie idealna żona.
Przestań drzeć ryj na mnie,
Na mnie jeszcze masz czelność,
Pamiętasz co obiecałaś mi na ołtarzu?
Miłość i wierność!
No jasne rozjeb ten talerz, niech sąsiedzi słyszą
Myślisz, że Julce nie wstyd w szkole, że jej rodzice tylko krzyczą?
Że jej matka co chwila z innym frajerem jeździ furą?
Nie myśl sobie, że jesteś dupa,
Jesteś tylko domową kurą.
I co masz mnie za głupka?
Przyprowadzasz tu tego dupka,
Wiem bo mówiła Julka, że ma kurwa nowego wujka
Wujka kurwa!
A ja w pracy tyram za dwóch,
Ty przechlewasz te pieniądze, albo kupujesz se ciuch,
Gdzie z tymi łapami?! Odejdź, bo rozpierdolisz drzwi,
Nie dość Ci tego syfu,
Przestań się drzeć, bo Julka śpi.
No pięknie - Julka idź do swojego pokoju
Ja zwariuje tutaj kurwa, serdecznie dość mam tego gnoju,
Wychodzę, rozumiesz wychodzę, się wyprowadzam,
Ja jestem zerem wiesz, ale przynajmniej cię nie zdradzam
(Żyjąc w gniewie, widząc siebie w niebie)

52Dębiec – Gniew(zapożyczone ze strony tekstowo.pl)


Hans i Deep już dawno wiedzieli, że gniew nie jest w stu procentach grzechem. Ja zresztą też. I choć w tym momencie sprawiam wrażenie próbującego obalić teorię 7 grzechów głównych, to jednak mam pewność, że nie obalam ich wcale. Nauka teologiczna powinna wiedzieć, że nie wszystkie aspekty gniewu da się zaklasyfikować, jako grzech…
Bo w chrześcijaństwie nieuporządkowany bądź nieuzasadniony gniew jest wymieniany jako jeden z siedmiu grzechów głównych, gdyż świadomie podsycany i budzony, jest sprzeciwieniem się miłości bliźniego, która stanowi podstawową zasadę moralną Nowego Testamentu[1]. Tylko jakie ma to znaczenie dla ludzi, którzy dopuszczają się wypaczeń w rozumowaniu gniewu. Słyszało się o takich, którzy przyuczają, że nie wolno bez względu na wszystko. Rośnie wtedy człowiek, który podatny jest na ogromne zniszczenia. Wiem po sobie.
Rabin Kushner w swojej książce „Kiedy ludziom dobrym przytrafiają się rzeczy złe”, napisał o gniewie, jako o czymś, czemu NALEŻY dać wolność, upust. Wskazuje na wypaczenia w wychowaniu, które nieświadomie tłumią emocje: nie płacz, bo to takie nie męskie; bądź twardy; nie rób wstydu; wszystko będzie dobrze i wiele innych. Gniew, będący tu tłumioną reakcją na negatywne bodźce to potężna toksyna, która zatruwa człowieka, w którym się rodzi. Patrzę teraz właśnie w lustro…
Jednym z takich bodźców jest patologia, o czym traktuje tekst Hansa i Deepa, który przytoczyłem na wstępie. Patologia, na którą chyba nikt z nas, w miarę trzeźwo myślących na pewno się nie godzi. Gniew, zwłaszcza tłumiony jest tu reakcją na cykl, cyrkulację pewnych zachowań, słów, stylu bycia i niemożność doprowadzenia do ugody. Patologia jest tu bodźcem tak jakby najbardziej rozpowszechnionym, choć troszkę przyziemnym.
Naturalny jest też gniew, będący wynikiem niepowodzeń(odchodzi dziewczyna, niewypał w pracy) lub mający uwarunkowania społeczne. Obie sytuacje są jednak dylematyczne, wprowadzają zamęt i mogą wywołać inne niepożądane reakcje, nadużycia. Gniew kontrolowany? Na pewno coś takiego istnieje. A kontrola opiera się powiedzeniu sobie, że nie warto, ale dopiero wtedy, gdy da się upust. Odchodzi dziewczyna(z własnej głupoty, z pragnienia wolności albo z powodu chęci zmiany obecnego modelu na jeszcze lepszy) – ciężko jest wtedy milczeć i tak najnormalniej w świecie przejść do kolejnego rozdziału. Z drugiej strony wygląda to tak samo.
Jest mnóstwo innych powodów, dla których gniew należy usprawiedliwić. Wypada wspomnieć o ogólnym oburzeniu na władzę: podwyższenie podatków, bezrobocia, utrudnianie prostym ludziom życia(choćby fotoradary, które teraz tak są na czasie)… Jest gniew, jako reakcja na ogólne sytuacje międzynarodowe(nowe, bezsensowne konflikty); wielość paranoi i niepoukładanych wartości lub dążenie gdzieś po cichu do ogólnej władzy nad światem(NWO – powinniśmy wiedzieć, co to za zagrożenie i jakie mogą być jego elementy w najbliższym czasie), czy też na zachwiany system wartości i norm etycznych(w moim przypadku gniew na promocję homoseksualizmu, wszelkich legalizacji i tego, co jest z tym związane – taka osobista sprawa, żeby nie było, że ja jestem nieskażony gniewem).
Kiedyś usłyszałem, że nie idę drogą dobra, bo mam w sobie dużo gniewu i jestem nienawistny. Na swój sposób ten ktoś miał rację, mówiąc mi to, ale latami zajęło mi określanie, jakie są powody tego gniewu. Sporą część z nich wymieniłem wyżej, więc proszę wytknąć bezpodstawność moich reakcji. Być może to jest bunt jednego z przedstawicieli pewnego rodzaju idealizmu(przecież takowi powinni już dawno powymierać). Co poradzę? Ciężko czasem o miłość i miłosierdzie…
Zrobiłem teraz ciekawą rzecz… Przyznałem się do tego, że mam gniew i nienawiść. Zrobiłem to, uświadamiając sobie jednocześnie paradoks rzeczywistości gniewu – z tą świadomością lepiej się żyje. Bo są tacy, którzy wskażą gniew jako zło bez względu na wszystko – skażą jednocześnie człowieka śmierć, kiedy nie pozwolą mu dać upustu owego gniewu z jakichś konkretnych powodów. Gniew bezpodstawny jest absolutnym złem, ale czy dzisiaj jest ktoś kto gniewa się od narodzin tak po prostu i bezpodstawnie – nawet przez całe życie? Zawsze są i będą powody…
A jeśli pytasz o moralną ocenę gniewu, to nie jest ona jednolita. Są przypadki minusowe(brak podstaw) i przypadki zerowe(których dziś jest na pęczki), które z powodzeniem można usprawiedliwić. Wymieniłem pozytywne aspekty? Jak widać nie. Bez względu na wszystko gniew pozytywną rzeczą nie jest: nie leczony – niszczy, nie uwolniony i tłumiony – niszczy jeszcze bardziej. I ten paradoks jest w nas samych…

Inspirowane w dużej mierze książką Rabina Kushnera pt: „Kiedy ludziom dobrym przytrafiają się rzeczy złe”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz